Blog > Komentarze do wpisu

Rozdział 42 Gala i dużo rzeczy

Wreszcie nastał dzień wielkiej gali. Postanowiłyśmy z dziewczynami, że przebierzemy się u Alice. Ona miała na sobie taki zestaw:

-Wow!- krzyknęłyśmy.

-Nieeee! Ja się po prostu...- Alice spojrzała na niego- Ja się świecę!

-Spoko, ja będę bardzo róźowa- powiedziała Adel. Ona miała na sobie to:

-Wendy i tak nie przebijesz- spojrzałam na moje rzeczy krytycznie krytycznie- Czy nie mam za dużo turkusu?

Miałam na sobie tak:

-II tka wszystkie jesteśmy ubrane każda na jakiś jeden kolor- prychnęła Mi.

Ona była w tym:

A Rosie w tym:

-Ok, wyglądamy bosko, na pewno będzie super, będą fajni ludzie i w ogóle...

-Rosie!- zawołała Alice.

-Co?

-WOLNIEJ.

-Heh ;)

Pojechałyśmy do szkoły. Potem razem z innymi uczniami pojechałyśmy do Moderny Canada Showy Center. Budynek wyglądał tak:

-Jeszcze spora jego część znajduje się pod ziemią- wyjaśniła wychowawczyni.

Weszliśmy do holu i oniemieliśmy. Podeszli do nas jacyś ludzie i wzięli nasze rzeczy do szatni. Następnie pani rozdzieliła kilka garderób pomiędzy nas, bo zostało jeszcze 10 minut do rozpoczęcia gali.

-Mogłyśmy się tu przebrać- stwierdziła jak zwykle nie uważająca Adel.

-Ale...10 minut tylko zostało- wyjaśniła Rosie.

-Aaaaaa.

Potem ja, Mi, Rosie, Alice i Adel dostałyśmy wspólną garderobę. Była taka:

-Wooooooow.

Mogłyśmy poprawić fryzurę, makijaż itp. Potem jakiś gość wszedł do nas i poprowadził nas na salę, w której odbywała się gala:

-Czy my...znaczy osoby z naszej szkoły też będą wywoływane?- zapytała Miyuki tego gościa.

-Tak, oczywiście.

Usiadłyśmy w rzędzie blisko sceny. Bardzo chciałyśmy być wywołane, zwłaszcza, że wszystko będzie w telewizji no i się dostanie bardzo drogie nagrody.

-Ashley Simson!- zawołała prowadząca- Za naprawdę świetne wyniki w nauce oraz założenie międzynarodowej organizacji pomagającej biednym, czyli MOPB. Gratuluję!

Ashley odebrała medal i jakąś tam sumkę pieniędzy i usiadła. Spojrzałyśmy na siebie ze smutkiem. Jak nagrody rozdawano tylko za tak wielkie osiągnięcia, to możemy się pożegnać z medalami.

-Szkoda- westchnęła Adel bawiąc się rąbkiem sukienki.

-ADEL!

-Co?

-Prowadząca cię wywołała!

-WHAT?????!!!!!!!

-Adele Pierre! Za wygranie międzyszkolnego konkursu tanecznego, oraz za uratowanie szkolnej piwnicy przed huraganem! To samo dotyczy: Livi Erikkson, Miyuki Akechi i Rosaline Verges! Co prawda Alice Wright nie wygrała konkursu, ale razem z nimi ostrzegła dyrektora o dziurze w ścianie i dzięki temu szkoła została uratowana! Brawo!

Cała nasza klasa wiwatowała, wrzeszczała i piszczała, że przynajmniej my coś dostałyśmy. Byłyśmy na maxa szczęśliwe, dostałyśmy takie statuetki:

Oraz każda z nas dostała czek na 1000$! Wróciłyśmy przeszczęśliwe na miejsca. Zaraz jednak prowadząca wywołała następną osobę.

-Carey Dortmund! Za wygranie międzynarodowego konkursu z angielskiego!

-To za takie coś też się dostaje?- zapytałam unosząc brew.

Myuki natychmiast zaczęła się śmiać.

-T...T...Twoje brwi!

Wywróciłam oczami.

-Ej patrzcie na włosy tej Carey...- powiedziała zszokowana Rosie.

Na scenę weszła taka dziewczyna:

-Dżizas...ale ona ma tłuste te włosy...-skrzywiła się Adel.

-Yhm, dziękuję, chciałabym coś ogłosić!- powiedziała Carey.

-Proszę- ustąpiła prowadząca, pani Redpotato.

-Yhm, yhm. Bardzo się cieszę, że od następnego tygodnia będę uczęszczać do Music- Art Canada Shool. Dziękuję!- zaśmiała się jak koń i zeszła ze sceny.

-Jaka...dziwna- powiedziała Alice.

Przytaknęłyśmy. Wywoływano jeszcze masę osób, na szczęście Wendy tam nie było.

-Aha, jeszcze jedno!- zawołała pani Redpotato.- Na koniec, zagra dla nas zespół OneLookMusic!

-Kto...- zaczęłam ale oniemiałam.

Na scenę wszedł James z gitarą, Oscar z keybordem, David DeCrulo siadł przy perkusji, Dean przy zestawie mix i Bryan z mikrofonem.

-ON...BĘDZIE ŚPIEWAŁ?!- wrzasnęła Rosie mając na myśli Bryana.

-Chyba tak...- westchnęłam. Bryan był teraz chłopakiem Wendy.

Zaczęli grać. Okazało się, że laluś wcale tak źle nie śpiewa, a James prześlicznie. Oscar i Dean tworzyli razem świetny duet i osobno też a jak David coś tam zaśpiewał Miyuki o mało nie zemdlała.

-On jest taki cudowny...- westchnęła a my tylko się zaśmiałyśmy.

Po ich występie poszłyśmy im pogratulować.

-Dzięki- powiedział James całując mnie.

-Czekaj....teraz masę osób was zna.- powiedziałam z podziwem.

-I co z tego? Nam zależy tylko na grze.

Uśmiechnęłam się jak odchodził. Potem miała być uroczysta kolacja. Wreszcie tam zobaczyłyśmy Wendy. Myślałam, że moje oczy zaraz zrobią się różowe. Wendy była w tym:

 

Do tego taki makijaż:

  

-Zabijcie mnie- jęknęła Miyuki.

-Chyba zaraz rzygnę- Rosie miała taką minę, jakby naprawdę chciała to zrobić.

Uciekłyśmy od Barbie, żeby do tego nie dopuścić i weszłyśmy do sali, w której mieliśmy zjeść kolację. Była ogromna, nowoczesna i luksusowa. Usiadłyśmy i podano jedzenie. Kilka miejsc dalej siedziała Carey Dortmund. Miała taką sukienkę(na zdjęciu to nie ona):

-O k***a...- powiedziałam.

-Ale jej widać cycki- stwierdziła Mi.

-Nie, serio? Nie zauważyłam- parsknęła Rosie.

Zjadłyśmy dosyć dużo. Potem, już późno w nocy dostałyśmy nasze pokoje. Mój był taki:

-Wow- mruknełam i poszłam spać.

 

 

 

 

sobota, 31 stycznia 2015, budyn007

Polecane wpisy

  • Rozdział 49 Wyjazd

    Nadszedł dzień wyjazdu. Musiałam wstać mega wcześnie, bo wyjeżdżaliśmy o 9:00, a jechaliśmy w góry 5 godzin. Spakowałam się do takiej walizki: Jeszcze w piżamie

  • Rozdział 48 Wielkanoc

    Uwaga! Zmieniam imię Wendy na Lindy ;) się przyzwyczajcie :D *** Zadzwonił budzik. Zwlokłam się z łóżka jeszcze w półśnie, ale zaraz coś sobie przypomniałam: by

  • Rozdział 47 Niedługo święta

    -CO?! Ale jak to?!- wrzasnęła Rosie. -Może nam pan wytłumaczyć?- spytała mama Chrisa. -Dobrze. Jeślibyśmy usunęli płuco, w które wbiło się żebro dziurawiąc je a