Blog > Komentarze do wpisu

Rozdział 43 Carey Dortmund...

Dwa dni później wszystko było po staremu. Wstałam rano w dosyć dobrym humorze i wyjrzałam przez okno. Było bardzo słonecznie, no tak, był przecież kwiecień. Postanowiłam się ubrać lekko, zważywszy na 20 stopni na polu. Ubrałam się w to:

  

Umalowałam się tak:

   

Uczesałam tak:

POmalowałam paznokcie i poszłam do szkoły. Przywitałam się z Jamesem i podeszłam do dziewczyn.

-Co?- zapytałam, jak zobaczyłam, że wszystkie się śmieją.

-Dzisiaj przyszła.... ta...- próbowała powiedzieć Mi.

-Carey!- wycharczała Alice i wybuchnęła śmiechem.

-I?- zapytałam.

-Jej... ciuchy.- sapnęła Adel chichocząc.- Patrz na jej ciuchy...

Wzruszyłam ramionami i podeszłam do mojej szafki. I wtedy ją zobaczyłam. Carey miała na sobie to:

  

Udałam że kaszlę i wsadziłam głowę do szafki, żeby nie wybuchnąć śmiechem.

-Ej...ej! ELO!- ktoś mnie szarpnął za ramię.

-Czego- wysunęłam głowę.

Twarz Carey natychmiast przybrała twarz kogoś, kto chce się podlizać.

-Ach, nic, tylko tak stałaś dziwnie- jej głos był nienaturalnie wysoki i odkurzaczowy.

-Eee... aha.- wyjęłam potrzebne książki i szybko podeszłam do dziewczyn.- Co jej upadło na mózg?

-Nie wiem.- zaśmiała się Rosie- Ale obie z Wendy są siebie warte.

-No elo- podeszła do nas Carey i wsparła rękę na ramieniu Adel, która zmarszczyła brwi.- Chcę was o coś zapytać.

-Co?- burknęłam.

-Em... Mogę się z wami przyjaźnić? Jesteście taaaaaakie super, naprawdę was podziwiam, poza tym chodziłybyśmy razem na zakuuupy i woooogóleeee.- uśmiechnęła się cukierkowo- To jak?

-Musimy...- zaczęła Rosie.

-To przemyśleć- dokończyła Mi i odeszłyśmy na bok. Kiedy tylko znalazłyśmy się w sporej odległości Alice wrzasnęła:

-ZA NIC!!!

-Wiem- powiedziała Adel.- Tylko jak jej to powiemy?

-Możemy walić prosto z mostu- zasugerowałam.

-No może, ale zaraz się poskarży...

Nagle zadzwonił dzwonek. Pobiegłyśmy na lekcje. Zwykle, jak nas jest pięć wymieniałyśmy się czasami siedzeniem ze sobą w 2- osobowych ławkach i jedna zostawała sama, bądź siadała z jakimś chłopakiem. Ale teraz...

-Dzieci, dołącza do was nowa uczennica, Carey Dortmund. Widzieliście ją już na gali, bądźcie dla niej mili.- powiedziała nauczycielka, zaraz jednak otworzyła szeroko oczy- Dziecko, co ty masz na sobie?!

Powiedziała to na widok ubrania Carey. 

-Yhm, to nowa moda, droga pani profesor- rzekła przymilnie dziewczyna- Wie pani, młodzież.

Akurat siedziałam obok Miyuki, więc szybko wzięłyśmy jej sweter i ukryłyśmy w nim twarze trzęsąc się ze śmiechu. Nowa mówiła jak piędziesięcio-letnia babcia. Na angielskim akurat Adel siedziała sama, więc oczywiście Carey śmiejąc się jak koń usiadła obok niej. Chłopacy zwrócili twarze w jej strone (jamesa akurat tam nie było, uff) gapiąc się na jej...duży dekolt. Za to Wendy patrzyła na nową z wrogością. Jak dotychczas to ona powinna mieć taki podziw wobec...charakterystycznych częsci kobiecych.

Potem był wf. Uczesałam się w kucyka, ubrałam tak:

I wyszłam z szatni. Zobaczyłam w co się ubrała Carey i westchnęłam:

 

Oprócz tego miała strasznie obcisłe getry. Pani Fellyfit zmarszczyła brwi.

-Carey Dortmund... to jest strój na trening domowy.

-Ach, no tak wiem! Yhihihihihi!- to był jej śmiech- Ale wczoraj dostałam ten stanik od mojego wujka z Nowego Jorku!

-Ughhhh- parsknęłam.

WF był koszmarny z Carey. Ciągle wpadała na kogoś, śmiała się końsko i znów odbiegała. Po lekcjach jakoś udało nam się przed nią zwiać, ale jutro na pewno znowu nas złapie. Ta dziewczyna... była po prostu dziwna.

poniedziałek, 02 lutego 2015, budyn007

Polecane wpisy

  • Rozdział 49 Wyjazd

    Nadszedł dzień wyjazdu. Musiałam wstać mega wcześnie, bo wyjeżdżaliśmy o 9:00, a jechaliśmy w góry 5 godzin. Spakowałam się do takiej walizki: Jeszcze w piżamie

  • Rozdział 48 Wielkanoc

    Uwaga! Zmieniam imię Wendy na Lindy ;) się przyzwyczajcie :D *** Zadzwonił budzik. Zwlokłam się z łóżka jeszcze w półśnie, ale zaraz coś sobie przypomniałam: by

  • Rozdział 47 Niedługo święta

    -CO?! Ale jak to?!- wrzasnęła Rosie. -Może nam pan wytłumaczyć?- spytała mama Chrisa. -Dobrze. Jeślibyśmy usunęli płuco, w które wbiło się żebro dziurawiąc je a