Blog > Komentarze do wpisu

Rozdział 46 Czekanie i trudna decyzja

Maszyny i lekarze ciągle próbowali przywrócić Chrisa do życia, jednak rany były za ciężkie. Wprawdzie udało im się skleić pozostałe żebra ale to wbite w płuco... Przeszedł kolejną operację, nic. Zostało tylko jedno wyjście...

Rano obudziłam się strasznie zmęczona. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze.

-Wyglądam jak kaszalot po wypadku z naćpanym łosiem...

Spojrzałam na zewnątrz. Padał deszcz. Podeszłam do szafy, wywaliłam z niej ciuchy i ubrałam to:

Zrobiłam sobie takie paznokcie:

Taki makijaż:

    

Uczesałam się i zeszłam do kuchni. Jedząc tosty z nutellą przypomniałam sobie o Chrisie. Tak naprawdę powinien już nie żyć. Wstałam i poszłam do szkoły. Zobaczyłam przy wejściu Rosie. Wyglądała jak duch.

-Hej.

-Hej- westchnęła.

Podeszły do nas dziewczyny.

-Co się stało?- zapytała Alice.

Opowiedziałam im o tym, co zobaczyłyśmy w gazecie i o wizycie w szpitalu.

-Zawiadomiłam też jego rodzinę- Rosie pociągnęła nosem.- Mają samolot dzisiaj wieczorem.

Przytuliłyśmy się do niej. Potem zaczęłyśmy iść na lekcję.

-UWAGA, PRZECHODZĘ!!!- wrzasnęła Wendy.

Prawie zemdlałyśmy, jak zobaczyłam co ona ze sobą zrobiła. Po 1 jej makijaż:

   

Po 2...

-TAK, POWIĘKSZYŁAM SOBIE CHIRURGICZNIE C***I!!!- zaśmiała się.- WRESZCIE BĘDĘ LEPSZA OD CAREY!!!! BŁAHAHAHHAHAHAHAHA!!!!!

Darła się tak idąc przez korytarz.

-Dżizas- westchnęła- Miyuki.

Po lekcjach Rosie znowu jechała do Chrisa.

-Pierwszy raz poznam jego rodzinę- jęknęła.- A co, jak mnie nie zaakceptują?

-Przecież teraz raczej liczy się tylko Chris- zauważyła Alice.

-Wiesz co? Pojedziemy tam wszystkie, w piątkę- powiedziała dobitnie Adel.

Wpakowałyśmy się do autobusu i pojechałyśmy do szpitala. Zastaliśmy tam rodziców Chrisa rozmawiających z lekarzem. Pani Helii Winder i Arck Winder.

-Eee... dzień dobry -powiedziałA NIiepewnie Rosie.

-To ty jesteś dziewczyną naszego syna?- zapytała Helii uśmiechając się smutno- Naprawdę bardzo jesteśmy ci wdzięczni, że nas zawiadomiłaś o jego wypadku.

Pan Winder przytaknął.

-Eee, yhm...dziękuję- powiedziała Rosie- To są moje przyjaciółki, one też bardzo dobrze znały Chrisa. 

Przywitałyśmy się, a potem lekarz zaczął wyjaśniać.

-Chris jest w stanie krytycznym, przy życiu utrzymują go na  razie tylko maszyny. Wcześniej myśleliśmy, że to koniec, ale... jest jedno wyjście z tej sytuacji. Najgorszą raną jest uszkodzone płuco, które pogarsza całą sprawę. Resztę ran... da się wyleczyć, choć zostaną trwałe uszkodzenia...

-Przestanie pan ciągle owijać w bawełnę?- zapytałam.

-A. No tak. Więc jedyny ratunek dla Chrisa, to usunięcie mu uszkodzonego płuca.

wtorek, 10 lutego 2015, budyn007

Polecane wpisy

  • Rozdział 49 Wyjazd

    Nadszedł dzień wyjazdu. Musiałam wstać mega wcześnie, bo wyjeżdżaliśmy o 9:00, a jechaliśmy w góry 5 godzin. Spakowałam się do takiej walizki: Jeszcze w piżamie

  • Rozdział 48 Wielkanoc

    Uwaga! Zmieniam imię Wendy na Lindy ;) się przyzwyczajcie :D *** Zadzwonił budzik. Zwlokłam się z łóżka jeszcze w półśnie, ale zaraz coś sobie przypomniałam: by

  • Rozdział 44 Chłopacy i Carey

    Następnego dnia wstałam z ciężkim sercem. Nie chciałam więcej widzieć Carey na oczy. Podeszłam jednak do szafy i ubrałam się w to: Taki sobie zrobiłam makijaż: