Blog > Komentarze do wpisu

Rozdział 47 Niedługo święta

-CO?! Ale jak to?!- wrzasnęła Rosie.

-Może nam pan wytłumaczyć?- spytała mama Chrisa.

-Dobrze. Jeślibyśmy usunęli płuco, w które wbiło się żebro dziurawiąc je a naprawili złamane żebro i jeszcze kilka obrażeń, chłopak ma szansę na przeżycie.

-No ale jak z jego oddychaniem?!

-Eee... no więc jedno płuco jest w stanie działać, ale będzie miał czasami pewną słabość w oddychaniu. W ogóle, przez pierwsze tygodnie będzie musiał się nauczyć prawidłowo oddychać. Czy on gra na jakimś instrumencie dętym?

-Nie.- powiedział tata.

-To dobrze. No więc, czy zgadzacie się państwo na operację?

Przytaknęli i zaczęli wypełniać jakieś formularze, a my odeszłyśmy na bok.

-Trudna sprawa...- zamyśliła się Alice.

-No- przytaknęłam.

-Em, Rosie?- zapytała Helli.

-Tak?

-Spokojnie, możecie iść, zawiadomię cię, jak skończy się operacja.

-Ale...

-Ona będzie trwała minimum 10 godzin.

-Ech, no dobrze.

Poszłyśmy na miasto na obiad, potem na szake'a. Ja wzięłam mandarynkowy, Rosie jagodowy, Myuki truskawkowy, Adele malinowy, a Alice waniliowy.

Chwilę siedziałyśmy aż w końcu nagle Alice podskoczyła.

-Dziewczyny, przecież za 5 dni jest Wielkanoc!

-CO?!

-No TO!

-O dżizas!- wrzasnęła Adel.

-W takim momencie!- jęknęła Rosie.

Umilkłyśmy ze smutkiem. Każda zastanawiała się, czy Chris przeżyje operacje.

Następnego dnia niestety znowu była szkoła. Poparzyłam za okno i zobaczyłam że jest chmurnie. Dziwne, bo był kwiecień. Jako że było zimno ubrałam się w to:

Zrobiłam makijaż, uczesałam się, pomalowałam paznokcie na biało i zeszłam na dół. Przypomniałam sobie, że rodzice pojechali na to spotkanie, więc zrobiłam sobie sama takie śniadanie:

Potem poszłam spokojnie do szkoły, bo dzisiaj mieliśmy na 10. Spotkałam dziewczyny.

-Gdzie Rosie?- zapytała Alice.

-Myślałam, że przyszła z tobą- Miyuki się do mnie zwróciła.

Już miałam coś odpowiedzieć, kiedy mój telefon wydał z siebie dźwięk ze skypa. Zobaczyłam wiadomość.

SmutnyKwiatekxD : Hej, powiedz pani, że dzisiaj nie będę w szkole.

Zimniok:3 : Wut? Czemu?

SmutnyKwiatekxD : No bo... ech, powiedz to po prostu, wymyśl jakąś wymówkę i że sprawdzian z majcy poprawię w czwartek.

Zimniok:3 : Ale ten czwartek to Wielki Czwartek, dzisiaj jest ostatni dzień szkoły, środa.

SmutnyKwiatekxD : No ok, nieważne, spotkamy sie po szkole pa!

Jej status zmienił się na niepodłączony. Wzruszyłam ramionami i poszłam z dziewczynami do klasy. Powiedziałyśmy pani, że Rosie zachorowała na dżumę i śmiejąc się trochę przetrwałyśmy resztę zajęć. Potem poszłyśmy do szpitala, bo tam zastał;yśmy Rosie. Czekała na wyniki operacji.

-Trwała 12 godzin- poinformowała nas.- Podobno...- urwała.

-Co?- zapytałam.

-Podobno doszło na zatrzymania akcji serca.- mówiła to zupełnie bezbarwnym tonem.

-Co?! W sensie ale w ogóle o co chodzi i wut?- spanikowała Adel.

-Ale on żyje, czy nie?- spytałam.

-Nnnie wiem- wyjąkała Rosie.

-DZIEWCZYNY!!!!!!!!!!!!!1- ktoś do nas wrzasnął.

-O nie, błagam- jęknęła Alice, gdy do nas biegła Carey.

Miała na sobie takie rzeczy:

          

   

-Jaki fryz- skrzywiła się Mi.

-DZIEWCZYNY, WRESZCIE WAS ZNALAZŁAM!!!!!!! MACIE WRACAĆ DO SZKOŁY I TO JUUUUUUUUŻ!!!!!!!- wrzasnęła przeraźliwie.

-Przecież dzisiaj był ostatni dzień przed feriami wielkanocnymi!- wykrztusiła Alice.

-Może jakiś komunikat...- zastanowiłam się.- Rosie, ty idziesz?

-Nie.

-MUSIIIIIIIIIIIIIISZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!- wydarła się jej Carey do ucha.

-Spie**alaj- wycedziła Rosie i odeszła.

-Musisz. Tak. Wrzeszczeć?- każde słowo Mi było oddzielane pauzą.

-TAK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

-Ok, może chodźmy- powiedziała Adel i jak najszybciej uciekłyśmy od Carey.

W szkole zwołano nas do Auli.

-Dzieci- zaczęła p.dyrektor.

Po auli rozległo się przeciągłe westchnięcie z irytacją.

-Pragnę wam ogłosić, że już 2 dni po feriach wielkanocnych klasy drugie liceum wyjeżdżają na zieloną szkołę, od 28 kwietnia do 8 maja. Muszę to wam ogłaszać teraz ze względu na to, że ferie trwają 1,5 tygodnia, więc nie ma wiele czasu. Wyjeżdżamy w Góry Skaliste, więc obowiązkowo sprzęt do wspinaczki i tego typu niezbędne rzeczy. Dziękuję, udanej Wielkanocy!- zeszła z podium.

-Dziwne, że tego nie powiedzieli podczas lekcji- zauważyła Alice.

-Chcieli nas jak najdłużej pomęczyć- podeszłam do szafki i wyjęłam z niej wszystkie rzeczy, które zabierałam na ferie. Dziewczyny zrobiły to samo. Potem dostałam wiadomość od Rosie.

SmutnyKwiatekxD : Ten sam szpital, piąte piętro sala B16, czekam.

-Wut?- zmarszczyłam brwi.

-No to jedziemy.

Pojechałyśmy do szpitala. Gdy weszłyśmy do odpowiedniej sali, Rosie siedziała przy łóżku, w którym, leżał... Chris!

Wszystkie podbiegłyśmy i się z nim przywitałyśmy. Był nadal podłączony do aparatu oddechowego, ale był też przytomny. Tylko nie mógł mówić, ze względu na sprzęt. Nagle zrobił wielkie oczy i zmarszczył brwi, bo do sali wbiegła taka dziewczyna:

-Ohhhhhh, przepraszam, nie wie...- urwała wpół słowa widząc nas. Potem uśmiechnęła się zalotnie do Chrisa.

-Hej, przystojniaku, jak wyjdziesz ze szpitala, może się umówimy? Nie warto zwracać uwagi na te kreatury- pokazała nas.

Już miałyśmy coś powiedzieć, kiedy Chris nie mogąc się odezwać a próbując ją odgonić, w akcie desperacji pokazał jej f*cka. 

-Hah, jak możesz, uwaga, wychodzę!- fuknęła na nas i wyszła.

-Dziwna dziewczyna...- powiedziała Rosie.

Zostawiłyśmy ją z Chrisem i poszłyśmy coś zeżreć w kawiarni ,,Forever IceCream''. Ja wzięłam to:

Adel to:

Miyuki to:

A Alice to:

Potem się pożegnałyśmy i poszłyśmy przygotowywać swoje domy na święta.

 

 

 

 

wtorek, 24 lutego 2015, budyn007

Polecane wpisy

  • Rozdział 49 Wyjazd

    Nadszedł dzień wyjazdu. Musiałam wstać mega wcześnie, bo wyjeżdżaliśmy o 9:00, a jechaliśmy w góry 5 godzin. Spakowałam się do takiej walizki: Jeszcze w piżamie

  • Rozdział 45 Wypadek i smutna Rosie

    Chris leciał samolotem. Bardzo chciał zrobić niespodziankę Rosie przylatując do niej pod koniec kwietnia. Leciał do Kanady na około 3 miesiące, bo akurat dostał

  • Rozdział 44 Chłopacy i Carey

    Następnego dnia wstałam z ciężkim sercem. Nie chciałam więcej widzieć Carey na oczy. Podeszłam jednak do szafy i ubrałam się w to: Taki sobie zrobiłam makijaż: