Blog > Komentarze do wpisu

Rozdział 49 Wyjazd

Nadszedł dzień wyjazdu. Musiałam wstać mega wcześnie, bo wyjeżdżaliśmy o 9:00, a jechaliśmy w góry 5 godzin. Spakowałam się do takiej walizki:

Jeszcze w piżamie i ledwo przytomna zjadłam śniadanie w postaci płatków. Potem ubrałam się w to (nie te buty na zdj ze spodniami):

  

   

 

Dzisiaj jeszcze nie szliśmy w góry, ale nie mogliśmy się też jakoś zbytnio ładnie ubierać, bo tam były tylko skały i takie tam wertepy. Pomalowałam jeszcze oczy na beżowo, usta na kremowo, paznokcie na beżowo, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Dzisiaj naprawdę bałam się zobaczyć w co będzie ubrana Carey i Lindy. Jednak wzięłam walizkę i torbę z górskimi rzeczami i poszłam do szkoły. 

Na dziedzińcu powitał mnie tłum ziewających uczniów. Podeszłam do dziewczyn.

-He-e-e-j- ziewnęła Alice.

-Rosie jedzie czy zostaje z Chrisem?- zapytała Adel.

-Jedzie, bo Chris prawie wypchnął mnie ze szpitala- mruknął ktoś za naszymi plecami, mogłam się domyślić kto.

-Ochhhhhh elo dziewczyny!!!- rozległo się wołanie.

-Patrzcie, jaką David ma fajną mp3!- krzyknęła w desperacji Miyuki i zaczęłyśmy się przepychać przez tłum byle dalej od Carey.

Ale akurat niedaleko chłopaków stała Lindy. Ech... miała dziś to:

Oczywiście reszta była mega różowa. Najbardziej jaskrawo różowe soczewki, w których wyglądała jak upiór barbie. Od niej też odeszłyśmy.

Jechaliśmy w Góry Skaliste kilka godzin. Były to jedne z najwyższych gór na świecie, a my mieliśmy się po nich wspinać tak na poważnie, z uprzężą i nad przepaścią. Na szczęście nie miałam lęku wysokości, ale niestety Miyuki tak.

W autokarze po godzinie nudzenia się zaczęliśmy do siebie rzucać chusteczkami, potem kanapkami, w końcu soczkami, batonikami, ciasteczkami, aż w końcu cała podłoga była uwalona żarciem. Ale nas to oczywiście nie obchodziło.

Po strzeleniu se kilku grupowych selfie, dojechaliśmy wreszcie na miejsce. Szliśmy chwile przez nierówny las, aż w końcu zobaczyliśmy nasze domki. Każdy wyglądał tak:

Były pięcioosobowe, więc ja wzięłam z Rosie, Mi, Adel i Alice. Jak weszłyśmy i rzuciłyśmy swoje walizki na łóżka zobaczyłyśmy bardzo duże, puchate poduszki. Więc naturalną koleją rzeczy zaczęłyśmy sie nimi nawzajem okładać.

Potem była kolacja. Pani na razie jeszcze nas nie zadręczała z jakimś zwiedzaniem, więc w spokoju zjedliśmy fikuśne coś przygotowane przez jakichś gości w kuchni:

Potem do późna gadałyśmy w łóżkach, aż w końcu poszłyśmy spać.

 

 

 

poniedziałek, 06 kwietnia 2015, budyn007

Polecane wpisy

  • Rozdział 47 Niedługo święta

    -CO?! Ale jak to?!- wrzasnęła Rosie. -Może nam pan wytłumaczyć?- spytała mama Chrisa. -Dobrze. Jeślibyśmy usunęli płuco, w które wbiło się żebro dziurawiąc je a

  • Rozdział 46 Czekanie i trudna decyzja

    Maszyny i lekarze ciągle próbowali przywrócić Chrisa do życia, jednak rany były za ciężkie. Wprawdzie udało im się skleić pozostałe żebra ale to wbite w płuco..

  • Rozdział 45 Wypadek i smutna Rosie

    Chris leciał samolotem. Bardzo chciał zrobić niespodziankę Rosie przylatując do niej pod koniec kwietnia. Leciał do Kanady na około 3 miesiące, bo akurat dostał