RSS
wtorek, 11 listopada 2014

Minęło kilka naprawdę cudownych tygodni, ale musiałyśmy już wracać. Wstałyśmy rano bardzo wcześnie i spakowałysmy się. Ubrałam się w to:

Wzięłyśmy nasze walizki i pojechałyśmy na lotnisko. Tam już czekał Chris. Ja, Myiuki i Adel spojrzałyśmy na siebie porozumiewawczo, natomiast Rosie odeszła z nim na parę kroków. Wymienili się numerami telefonów, adresami i mailami.

-Będę za tobą tęsknić- wyznała.

-Ja za tobą też- przytulili się, a potem pocałowali. Po tym pożegnaniu wsiadłyśmy już do samolotu. I znowu ruszyłyśmy.

 

Na lotnisku w Kanadzie już wszyscy na nas czekali. Wypatrzyłam w tłumie Jamesa i pobiegłam się z nim przywitać, a Lee wział moją walizkę.

Pocałowaliśmy się z Jamesem, nie zwracając uwagi na ludzi wokół nas. Potem wróciłam do domu.

Kilka dni później już niestety musiałyśmy iść do szkoły. Ubrałam się w to:

Uczesałam tak:

Zrobiłam sobie taki makijaż:

     

I poszłam do szkoły. Gdy jednak otworzyłam moją szafkę wypadła z niej błękitna koperta. Otwarłam ją i w środku zobaczyłam taki wiersz:

Dlaczego mnie ignorujesz, mimo miłości mej,

Wiem, że jednak mnie dostrzerzesz w tej obojętnosci twej.

I mimo ze serce twoje należy do kogoś innego,

Ja je zmienie na lepsze i odwrócę do kierunku dobrego,

Wiem, ze niedługo zobaczysz mnie,

porzucisz wszystko dla tej miłości mej,

I będzemy już razem do końca dni.

Michael

-CO?!- wrzasnęłam i rozejrzałam się po korytarzu.

W kącie dostrzegłam Michela McLaggena. Podeszłam do niego szybko.

-Czy ty k**wa wiesz, że mam chłopaka?!- krzyknęłam.

-Oczywiście że wiem. Tak piszę w wierszu, nie? Ale spokojnie, twoje poglądy mogą się niedługo diametralnie zmienić.

Obrócił się tak, ze stałam plecami oparta o ścianę. Nie miałam drogi ucieczki, poza znokałtowaniem go. Pamiętam, że Lee mnie czegoś takiego kiedyś nauczył...

Gdy Michael miał mnie właśnie pocałować powaliłam go na ziemię w stylu judo.

-I tak się od ciebię nie odczepię, piękna- puścił do mnie oko, wstał i sobie poszedł. Nagle pojawił się obok mnie James.

-Co ten frajer próbował ci zrobić?- zapytał mrużąc oczy.

Nie odpowiedziałam, ale przytuliłam się do niego po prostu.

18:00, budyn007
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 listopada 2014

Następnego dnia z samego rana poleciałysmy do spa. Było naprawdę super i mocno się zrelaksowałyśmy. Potem trzeba było przygotować Rosie na randkę. Najpierw poszłysmy do Hawai Shopping Center po ciucha. Potem do innego sklepu po rzeczy do makijażu i w końcu wróciłyśmy do naszych domków. Do randki pozostały jeszcze 2 godziny więc poszłysmy na drinka. Około 17 wszystko było już gotowe. Rosie miała taką sukienkę:

Takie buty:

Takie paznokcie:

I taki makijaż:

   

Potem po wszystkich przygotowaniach Rosie wyszła na pole. Razem z Chrisem mieli się spotkać trochę dalej niż ich domki, ale ze zdziwieniem zobaczyła jego motor przy molo prowadzącym do domków.

-Hej- powiedział, jak podeszła.

-Hej- zarumieniła się.

-Ślicznie wyglądasz.

-Dzięki. to...gdzie idziemy?

-Niespodzianka. Wsiadaj.

Jechali razem motorem poprzez liczne plaże, zatrzymywali się czasami, aż w końcu Chris zatrzymał się i pomógł jej zsiąść.

-Gdzie my idziemy?- zapytała Rosie.

-Zobaczysz- odpowiedział biorąc ją za rękę i wprowadzajac kamienną dróżką między drzewa. W pewnym momencie zobaczyła coś takiego:

Chris chwycił ją mocniej za rękę i zaczął przechodzić między kurtyną z lisci. Ku jej zdziwieniu, nie było tam ubitej ziemi, tylko ścieżka zrobiona z kostek brukowych. Z rozmyślań wyrwał ją głos Chrisa:

-Jesteśmy.

Spojrzała przed siebie i...oniemiała. Byli na plaży, ale o wiele piękniejszej niż ta koło domków. A że było już trochę ciemno wyglądała tak:

-Matko, jak tu pięknie...-szepnęła Rosie wpatrując się w horyzont.

-Jest jeszcze coś...-powiedział Chris i zaprowadził ją do molo na którym stały 2 małe krzesła i niski stoliczek na którym były ciasteczka w kształcie serca, lody i zimne napoje owocowe.

-Boże,jakie romantyczne!- przytulili się a potem zjedli i już w ciemnościach wrócili do domków.

-Dzięki, Chris- powiedziała Rosie.- To była świetna randka...

Stali tak chwilę przy swietle księżyca, aż w końcu Chris objął ją jedną ręką w talii i pocałował.

Chwile później razem z dziewczynami ztłoczyłyśmy się wokół Rosie żeby nam wszystko opowiedziała ale ona tylko się uśmiechnęła tajemniczo i poszła spać.

20:10, budyn007
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 listopada 2014

Rano obudziłyśmy sie całe poobijane i smutne. Kiedy próbowałysmy się podnieść, odrazu znowu siadałyśmy.

-Kurde!- krzyknęła Mi.- Ja tak nie chcę! Nie dość, że mam zepsutą całą fryzurę i makijaż, to jeszcze nie mogę się normalnie ruszyć! Musimy coś z tym zrobić, dziewczyny! Damy radę!

-Taaaak!- krzyknęłyśmy i wspólnymi siłami wstalyśmy chwiejąc się trochę.

-Teraz musimy ztąd zejść...-skrzywiła się Adel patrząc w dół.

-Okej- powiedziałam- zamocujemy zjeżdżalnię.

-CO?!

-Z tych liści- wskazałam na uzbierane wcześniej.

Jednak one nadal patrzyły na mnie z tępym zaspaniem, więc zaczęłam sama mocować.

-Jedna z nas musi jednak zejść na dół....Tak, to będę ja-uspokoiłam już cofające się dziewczyny. Potem jakoś zeszłam, przyczepiłam liście, a one zjechały. Tylko że trochę je wyrzuciło, bo koniec zjeżdżalni zrobiłam lekko do góry. A teraz dusiłam się ze śmiechu patrząc na ich zdumione oblicza jak lądowały na ziemi.

-Nie rób nam tego więcej!- zawołała Mi.

-To0 się jeszcze okaże!

Zaczęłyśmy iść w blizej nieokreślonym kierunku.

-Głodna jestem...- jęknęła Rosie.

-To masz- zerwałam z drzewa pomarańczę i jej rzuciłam.

-Tak bez mycia?

-A widzisz tu jakiś strumyk?

-Nie.

-No właśnie.

-Ej, to nie moja wina,że nie wiedziałam?!

-A czy ja cię o coś oskarżam?!

-Dziewczyny przestańcie!!!- wrzasnęła Adel.

Wszystkie popatrzyłyśmy na nią ze zduieniem.

-Poczekajcie...chyba coś słyszę...- szepnęła Mi.

W oddali usłyszałyśmy dźwięk motora. Nagle z krzaków wyłoniła się czarna yamaha z siedzącym na niej Chrisem.

-Tu jesteście!- ucieszył się.

-Jak nas znalazłeś?- zapytałam.

-Umówiłem się na dzisiaj z Rosie...miało to być godzinę temu, ale jej nie było więc poszedłem do waszych domków, ale was też tam nie było więc wróciłem na miejsce imprezy i zobaczyłem że Miyuki zostawiła okulary, więc pojechałem was szukać.

-Och, jesteś cudowny!- krzyknęła Rosie i go uściskała.

-Eee...- wykjąkała Adel, a potem roześmiałyśmy się.

-To podwieziesz nas?- zapytałam.

                                                               

-Ta, niezła podwózka- burknęła Mi.

Na motorze jechali wolno Chris i Rosie, a my szłyśmy obok.

-Yhmmm.- przytaknęłam.

Kiedy już byłyśmy w domkach od razu poszłysmy spać, a potem zaplanowałysmy wizytę w spa.

-Ale ja mam randkę z Chrisem...-wyjąkała Rosie.

-To pójdziemy do spa przed tym.- powiedziałam- Będziesz świtnie wyglądać. 

19:49, budyn007
Link Dodaj komentarz »

To było po prostu cudowne. Leciałysmy kilka godzin nad całkowitym oceanem, aż w końcu doleciałysmy. Tam było...przepięknie. Kiedy wysiadłyśmy i odebrałyśmy walizki, normalnie dogadałyśmy się tam po angielsku.

-Chcecie panie najpierw zobaczyć plażę, czy od razu domki?-zapytał kierowca taksówki.

Adel, Mi i Rosie nagle zaczęły chchotać, po pierwsze;bo nazwano ich ,,panie'', a po drugie; bo kierowca taksówki miał ok.20 lat i był dosyć przystojny.

-Jezus, ogarnijcie się- burknęłam- Poprosimy do razu do domków.

Jechaliśmy przez chwilę, aż w końcu zobaczyłyśmy plażę a potem domki. Każda z nas miała taki:

-WOOOOOOOOOOW!- wszystkie krzyknęłyśmy i zaczęłyśmy się rozpakowywać.

Niestety przystojny taksówkarz sobie pojechał, ale chwilę później podeszła do nas jakaś kobieta.

-Rozgośćcie się. Plaża z domkami i plaża po przeciwległej stronie pagórka razem z knajpami na niej są do waszej dyspozycji. Życzę udanego pobytu- i odeszła. 

Natychmiast spostrzegłyśmy jak jest gorąco, więc poszłyśmy się przebrać. Potem poszłyśmy na plaże, która wyglądała tak:

A teraz stroje kąpielowe. Mój był taki:

Miałam takie okulary:

I takie buty:

Rosie miała taki zestaw:

s

Myiuki taki:

  

A Adel taki strój:

Potem wynajęłyśmy sprzęty do nurkowania i nurkowałyśmy głębinach oceanu, który był bardzo ciepły. Kiedy poszłysmy na drinka, zobaczyłyśmy ogłoszenie, że w pobliskiej dżungli wieczorem odbywa się impreza ognisk. To znaczy, że ludzie tańczą i śpiewają pośród ognisk.

-Suuuuuuper!- ucieszyła się Mi.

-Dobra, to mamy plany na dzisiejszy wieczór!- zawołała Rosie.

O 18:00 ubrałyśmy się w zwiewne, proste sukienki, pod nimi stroje kąpielowe(było przewidziane nurkowanie o północy) i buty i poszłyśmy na tą imprę. Ubrane byłyśmy tak:

Ja miałam na sobie tą czarną, Rosie niebieską, Myiuki łososiową a Adele białą. 

Kiedy doszłyśmy, od razu jacyś hawajscy chłopacy trochę starsi od nas poprosili nas do tańca. Zauważyłam że Rosie czuje się o wiele lepiej z wysokim młodzieńcem o imieniu Chris, niż my z innymi. Cóż, w końcu ja chodziłam z Jamesem, Adel z Oscarem a Mi z Deanem. Normalka. 

Później, w zawodach w nurkowaniu ja i Mi zajęłyśmy egzekwo 2 miejsce a Rosie i Adel 3. Żarcie też było niezłe. Oprócz orzeźwiających drinków były tam czekoladowe ciasteczka i masę lodów z owocami. W końcu zabawa skończyła się około 2 w nocy. Nie byłyśmy spite jak inni ale totalnie wykończone, więc wracając do naszych domków, skręciłyśmy w troszeczkę złą stronę...

Pierwsza zorientowałam się ja. Stałyśmy akurat pomiędzy jakimiś drzewami.

-Matko, gdzie my jesteśmy?!- krzyknęłam.

Dziewczyny rozejrzały się nerwowo po lesie.

-Eee...chyba w dżungli...-wyjąkała Mi.

-Ale...nasze domki są na plaży...-wybełkotała Rosie.

Jęknęłam.

-Jest już za późno żeby szukać drogi. Kompletna ciemnota. Musimy znaleźć sobie coś do spania tutaj.

-Nieee...mój manicuire!- krzyknęła Mi.

Rosie zrobiła facepalm.

-Patrzcie, tam jest gigantycznie szerokie drzewo- powiedziała Adel.

Poszłysmy we wskazanym kierunku. Po drodze wzięłam kilka lian i mocnych liści bananowca. Kiedy podeszłysmy, zaczepiłam lianę o wysoką gałąź.

-Będę wam ją zrzucać- powiedziałam i zaczęłam się wspinać. 

Nie było łatwo, bo po omacku, ale dałam radę i pomogłam wejść pozostałym. W krótce potem zasnęłyśmy.

 

 

 

 

16:40, budyn007
Link Dodaj komentarz »