RSS
piątek, 31 października 2014

Rano byłam tak samo wykończona jak wieczorem, więc nawet nie dbałam w co się ubiorę, a włożyłam to:

Miałam taką fryzurę:

Nadal ziewając wzięłam batonika zbożowego w rękę i poszłam na przystanek, gdzie spotkałam Wendy (niestety mieszka niedaleko mnie).

-Wyglądasz beznadziejnie- powiedziała słodziutko.

-Zjeżdżaj tępa świnio- powiedziałam odchodząc jak najdalej od niej.

W szkole, zaraz przy wejściu spotkałam Jamesa.

-Hej, wyglądasz jak duch- powiedział całując mnie w policzek.

-Wieeeeeem, wczoraj było strasznie.

Razem poszliśmy zaczeliśmy iśc do klasy, ale ja nagle przystanęłam.

-Poczekaj chwilę...- powiedziała i skręciłam w róg korytarza.

A powtem zamarłam. Przy ścianie stał Bryan obściskujący sie z Wendy. Z tego co wiedziałam, Rosie i Bryan prawie ze sobą chodzili, więc już miałam do niej pójść, gdy za plecami usłyszałam jęk i szloch. Odwróciłam się, ale dojrzałam tylko znikające włosy Rosie w drzwiach do toalety. Poszłam za nią.

Siedziała w jednej z kabin i zanosiła się płaczem.

-On...On powiedział, że mu się podobam... myślałam ze coś z tego będzie...- mówiła.

Podeszłam i objęłam ją.

-Bryan to po prostu pieprzony debil, kompletnie nie ma gustu. Nie zasługuje na ciebie.

-Dzięki.

Po lekcjach miałam się spotkać z Jamesem w kafejce ,,Forever IceCream''. Uczesałam się tak:

A ubrałam tak:

-Słyszałem że wyjeżdżacie na Hawaje na 3 tygodnie?- zapytał James, gdy oboje pilismy kawę.

-Taaaak. Będę za tobą tęsknić- wyznałam.

-Ja za tobą też- pocałowaliśmy się a potem on odprowadził mnie do domu.

Nazajutrz miałyśmy wreszcie samolot. Odlatywał o 10, ale wstałam już o 7:00. Ubrałam się w to:

Zrobiłam szybki make-up, uczesałam się i przygotowałam moją walizkę:

Około 8:30 przyszła do mnie Miyuki, bo nie miał ją kto odwieźć. Jej walizka była taka:

Zjadłyśmy śniadanie razem, a o 9:00 musielismy już wyjechać. Przed bramkami spotkałysmy Rosie i Adel z rodzinami.

-Uważaj na siebie- Mama mocno mnie przytuliła.

Nagle ni z tąd, ni zowąd pojawił się Lee z Clarie.

-Następnym razem my jedziemy- powiedział.- Wygrajcie dla nas jakiś konkurs,co?

Wszystkie się roześmiałyśmy, ale trzeba już było przechodzić przez bramki. Potem tylko autobusem po lotnisku i wreszcie wsiadłyśmy do samolotu. Na szczęście dostałyśmy miejsca po dwie. Ja usiadłam z Rosie, a Mi z Adele. Ruszyłyśmy.

 

20:22, budyn007
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 października 2014

Przez następny tydzień żadna z nas nie mogła usiedzieć w miejscu. Wszystkie czekałysmy z niecierpliwoscią na długi weekend. Ale w czwartek usłyszałysmy miłą niespodziankę.

-Dzieci...- zaczęła pani dyrektor.

Kilka osób prychnęło.

-Niestety w naszej szkole musi zostać przeprowadzony remont kilku sal. Będzie to trwało około 4 tygodni, więc wtedy szkoła będzie zamknięta. Odbędzie się to w pierwszej połowie listopada...

Nikt nie dał jej dokończyć bo po auli rozległ się ogłuszający wrzask szczęśliwych uczniów.

-Dziewczyny!- krzyknęła Adel podbiegając do nas- Możemy przedłużyć nasz wyjazd!!! Liv, zajmij się tym, proszę.

-Spoko- odpowiedziałam.

Jak tylko wróciłam do domu od razu weszłam na laptopa:

I zmieniłam naszą rezerwację. Potem zeszłam na obiad, na który był kotlet schabowy.

-Livi, wiesz, że za 3 dni mam urodziny, prawda?- zapytała mama.

Wywróciłam oczami.

-Mamo, o takich rzeczach się nie przypomina.

-Wiem, wiem, tylko chodzi o to że przyjeżdża twoje kuzynostwo z Norwegii.

Mój widelec z brzękiem upadł na talerz.

-ŻE CO?????!!!!!!!

-Nie wrzeszcz tak. Masz sie nimi opiekować na imprezie.

Pobiegłam do mojego pokoju nie dokańczając obiadu. Nienawidziłam mojego kuzynostwa. Były tam 2 dziewczynki i jeden chłopak, który miał aktualnie kilka miesięcy więc specjalnie nie przeszkadzał ale dziewczynki(  jedna 5 letnia druga 7 letnia) to była masakra! Nie wiedziałam jak to przeżyje. Chyba umrę z nawału różu.

W końcu nastał dzień urodzin. Ubrałam się w to: (tylko bez marynarki)

Złożyłam mamie życzenia i wręczyłam jej prezent, bursztynowy naszyjnik i kolczyki. Około szesnastej przyszli ONI. Najpierw weszła Kari, ta 5 latka. Wyglądałą tak:

Uśmiechnęła się sztucznie i słodkim głosikiem zaczęła wygłaszać jakiś żałosny wierszyk urodzinowy. Za nią wleciała w podskokach Linn, ta 7 latka. Wyglądała tak:

Od razu pokazała mi język i zaczęła wyśpiewywać Sto lat. Oczywiście zarówno ona jak i jej siostra przypominały 2 różowe plamy co od razu upodobniło je do Wendy. Powstrzymałam odruch wymiotny i z miną płatnego mordercy zaczęłam je oprowadzać po domu, wedle poleceń mamy. 

-Strasznie stara już jesteś- stwierdziła Kari lustrując mnie wzrokiem.

-Może i tak ale skoro jestem stara to także silniejsza, więc jak chcerz, pomogę ci spełnić życzenie o lataniu.

W oczach mini-Barbie zalśniły łzy. Kiedy już miała się rozbeczeć z góry dobiegł głos Linn.

-Wooooow, fajny laptop! Wezmę sobie... i jeszcze te kolczyki...

Myślałam że umrę z przerażenia. Przed ich przyjściem obiecałam sobie że zamknę pokój na klucz, ale chyba wyleciało mi z głowy. Od razu do niego wpadłam i wyrwałam Linn 5 par kolczyków i szpilki.

-Eeeeeej!- krzyknęła, ale nie udało jej się mi tego odebrać.

-Spie**alaj- wycedziłam.

Ku mojej satyswakcji zaniosła się płaczem i razem z Kari poszła się poskarżyć. Opadłam na łóżko z westchnieniem.

Chwilę później przyszła mama. Spodziewałam się ochrzanu ale ona tylko westchnęła i usiadła obok mnie na łóżku.

-Kochanie, wiem że nie chciałaś żeby przyjeżdżali, ale...zrozum, to moja siostra. Musimy ich zapraszać, choćby z czystej grzeczności. Nie chciałam ci zepsuć tego dnia.

Pod wpływem impulsu przytuliłam się do niej.

-Spoko, dam radę. Jeszcze parę kwiecistych wyrazów i dadzą mi spokój. To ja niechcę żeebyś miała zepsuty dzień.

Mama spojrzała na mnie marszcząc brwi ale zaraz się rozchmurzyła.

-Mam pomysł. Obejrzyjcie jakiś film, nie będą ci przeszkadzać. Ale musisz przy nich być.

-Okeeeeeeeeej...

Dziewczynki nadal świdrowały mnie nieufnym wzrokiem, kiedy włączałam im Barbie W Świecie Mody, którą ze sobą przywiozły. W końcu, kiedy one wlepiały gały w ekran, ja włożyłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. Potem jednak wlazłam na Skypa i czatowałam z Mi. Ale później monotonny głos Barbie sprawił że głowa mi opadła na ramię i zasnęłam.

-Patrz... A tutaj pisze o jakimś występie... MATKO! Ona ma chłopaka! Patrz, jego zdjęcie!

Zerwałam się na równe nogi i wyrwałam mój telefon Linn z dłoni. Ale było już za późno. 

-Co zobaczyłyście?- nadałam mojemu głosowi przerażającą barwę.

Kari skuliła się ale Linn zaczęła mółwić.

-Twoje zdjęcia, czaty na Skypie i esemesy twojego chłopaka.

-Nieprawda! Esemesów nie zdążyłyśmy...AUUU!!!- wrzasnęła Kari, kiedy Linn nadepnęła jej na stopę.

-Nieważne i tak wszystko powiemy- zaśmiała się 7 latka i pobiegła na górę.

-Ciociu, ciociu, Livi ma chłopaka zawołała do mojej mamy.

-No wiem- odparła mama zdawkowym tonem- Liv powiedziała mi o tym na początku.

Linn i Kari spojrzały na siebie. Uśmiechnęłam się okrutnie.

Po kilku godzinach męczarni wreszcie sobie poszły. Uch... To był najbardziej męczący dzień w moim życiu.

19:33, budyn007
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 października 2014

Rano na szczęście była niedziela. Bo wstałam o 12.

-Jezus- mruknęłam patrząc na zegarek i zeszłam na dół w piżamie. Na śniadanie zrobiłam sobie naleśniki z syropem klonowym i bitą śmietaną. Dziś miałam cała chatę dla siebie bo rodzice pojechali na kolejny ślub, tym razem ich dalekich przyjaciół. Mi nie chciało się jechać, wiec od rana do wieczora dom był mój. Wzięłam se jeszcze gorącą czekoladę i poszłam się ubrać. Włożyłam na siebie to:

I poszłam na plaże z Bluebell. Tam spotkałam Rosie, Miyuki i Adel. Rosie trzymała na kolanach takiego króliczka:

-Hej- powiedziały wszystkie trzy. Rosie pokazała zwierzaka bliżej.

-Ma na imię Fluffy. Słodki nie?- zapytała.

Już miałam odpowiedzieć, gdy nagle coś zwaliło mnie z nóg. Zobaczyłam nad sobą takiego psa:

-Corso!!- krzyknęła Mi, odciągając sierściucha ode mnie.- Wszystko ok?

Myślałam że się uduszę ze śmiechu. To była najsłodsza morda, jaką widziałam.

-Nagle kupiłyście sobie zwierzaki?- zapytałam głaszcząc Fluffy'ego.

-Byłyśmy wczoraj, jak ty byłaś na ślubie- odpowiedziała Adele.- Patrz, co ja sobie kupiłam.- pokazała mi...JEŻA! Był taki:

-Nazywa się Kolczi. Spoko, jego kolce nie zbyt kłują.

Po całej prezentacji zwierzaków, wszystkie zaczeły się ze sobą bawić. Nawet Bell i Corso, chociaż w sumie Bell była kociakiem więc nie powinno być źle. W tym czasie my poszłyśmy na drinka. Ja miałam takiego:

Rosie takiego:

Miyuki taki:

A Adele taki:

-Kiedy wydamy ten czek za konkurs?- zapytała Rosie.

-No nie wiem, jutro jest już szkoła...-jęknęła Mi.

-Ej, przecież wszystkie mamy duzo kasy, może nie kupujmy sobie niczego tylko...e...- zawiesiła się Adel.

-Wyjedźmy gdzieś razem- powiedziałam- Jesteśmy juz prawie dorosłe, możemy same podróżować.

-Taaaaaak, pojedźmy na długi weekend!! To już za miesiąc!!

-Ale gdzie?

-Eee...eee...na Hawaje!- krzyknęła z desperacją Rosie.

Wszystkie się zgodziłyśmy i zarezerwowałysmy bilety na weekend listopadowy do jakiejś miejscowości. Potem wziełyśmy nasze zwierzaki i poszłyśmy do kina na nowy thriller ,,CUBE''.

19:01, budyn007
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 października 2014

Był już dzień ślubu. Było bardzo ciepło a ślub był o 13.Wstałam bardzo wcześnie, żeby się wyszykować. Miałam na sobie taka sukienkę:

Taki makijaż:

  

Taką fryzurę, tylko oczywiście brązowe włosy:

I takie paznokcie:

Ślub się odbywał w takim miejscu:

Clarie miała na sobie taką sukienkę ślubną(na zdjęciu to oczywiście nie ona):

Ślub był bardzo ładnie zrobiony. Później poszliśmy na wesele, które sie odbywało w takim miejscu:

Nagle ni stąd ni zowąd pojawił się James.

-Co ty tu robisz?- zapytałam.

Co prawda przedstawiłam go Lee kilka dni wcześniej, ale nie wiedziałam czy mój brat go zaprosi, choć miałam taka nadzieję. Chwilę później podszedł do nas Lee.

-Pomyślałem, że fajnie ci będzie mieć z kim tańczyć.- mrugną do mnie.

-Dzięki. A, tu macie swój prezent weselny.

Prezent był taki:

Lee i Clarie roześmieli się, a potem zaczęła się muzyka. 

Tańce trwały około godziny, później był tort:

W końcu, objedzeni do granic możliwości, po około 3 w nocy wszyscy poszli spać.

17:34, budyn007
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 października 2014

Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Byłam w kompletnym szoku po tej wiadomości. Nie zażywałam żadnych prochów na uspokojenie bo nie wierzyłam że mi w czymkolwiek pomogą. Mama mi przekazała że mój ,,brat'' chce się ze mną spotkać za dwa dni o osiemnastej w parku. Byłam totalnie spanikowana, bo nie widziałam go przecież nigdy. W końcu wpadłam na genialny.

-Dziewczyny- powiedziałam pewnego dnia w szkole- Pomóżcie mi kupić sobie kotka!

Wszystkie się zgodziły i poszłyśmy do schroniska po szkole.

-Hej, może kupisz tego?!- zawołała Miyuki wskazując na:

Już miałam do niego podejść, gdy przyszli jacyś państwo i powiedzieli że kotek jest ich.

-A ten?- zapytała Rosie.

Pokazywała na takiego:

-Eee... wolałabym raczej kociaka. Ten ma już ze 4 lata.

W końcu zobaczyłam najsłodszego kiciusia jakiego widziałam:

-Biorę tego-krzyknęłam i weszłam do jego klatki.

Kotek od razu oparł mi przednie łapki o kolana i zapiszczał, bo był jeszcze bardzo młody. Chwilę później szłyśmy z dziewczynami i popiskującym transporterkiem. Nazwałam go (kotka, nie transporterek) Bluebell, z powudu tych ślicznych niebieskich oczu. To była katka, jak się później okazało, więc nadałam jej zdrobnienie Bell.

W końcu nastał dzień spotkania. Stwierdziłam, że nie mam się po co stroić więc włożyłam:

Mieliśmy się spotkać w parku. Gdy dotarłam na miajsce, on juz tam był. Wiedziałam jak wygląda, bo mama mi powiedziała. Był bardzo podobny do swojego i mojego taty, a ja też jestem bardziej podobna do taty, więc oboje byliśmy do siebie podobni. On też był wysoki, miał brązowe włosy i  oczy. Podeszłam do niego niepewnie.

-Hej. Eee... ty jesteś Lee Eriksson?

-Zmierzył mnie wzrokiem.

-Tak. A ty jesteś Livi, moja przyrodnia siostra podobno.

-No tak.

-Ile masz lat?

-Siedemnaście.

-Aha.

szczerze mówiąc cała rozmowa nie była taka zła. Mieliśmy bardzo podobne poglądy i jak się rozchodzilismy stwierdziłam że bardzo go lubię. No i zaproponował mi, żebym była druhną na jego ślubie który odbędzie się za miesiąc tu, w Kanadzie. Co dziwne, automatycznie rozmawialiśmy ze sobą po norwesku, nie po angielsku.

Jego narzeczoną poznałam kilka dni później. Wyglądała tak:

Miała na imię Clarie, pochodziła z Finlandii i była bardzo miła. Miała 22 lata. Od razu się zaprzyjaźniłyśmy. Przedstawiłam ja też Mi, Rosie i Adel i też się bardzo polubiły. Generalnie było całkiem spoko.

 

18:02, budyn007
Link Dodaj komentarz »

Umówiliśmy się o siedemnastej w parku. Ja miałam takie ciuchy:

Taki fryz:

I taki makijaż:

 

Niedługo po mnie przyszła Rosie. Była ubrana w:

Taką fryzurę:

Taki makijaż:

 

Potem przyszła Miyuki. Miała na sobie:

Taką fryzurę:

I taki Make-up:

 

Potem przyszła Adel. Miała na sobie:

Taką fryzurę:

I taki makijaż:

 

Czekałyśmy dyskutując gdzie nas zabiorą chłopacy. Na szczęście było bardzo ciepło, jak na październik. Kilka chwil później przyszli. James niósł jakieś wielkie zawiniątko, Bryan 2 ogromne kosze a Dean i Oscar jakieś pudełka.

-Wooooow, ślicznie wyglądacie.- powiedział James i mrugnął do mnie.

Teraz się skapnęłyśmy, że oni planują uroczy piknik. James rozłożył ogromny błękitno srebrny, puszysty koc na trawie, a Bryan rozłożył jedzenie. Były tam kruche ciasteczka z kremem, truskawki, maliny i poziomki w bitej śmietanie, kilka placków biszkoptowych w białej, mlecznej i gorzkiej czekoladzie i kilka smaków lodów w polewach karmelowej i czekoladowej. A do tego sok pomarańczowy, sok bananowy, sok winogronowy i woda. Całość wyglądała tak uroczo, że westchnęłyśmy równocześnie i zaczęłyśmy im dużo dziękować. Potem jedliśmy i rozmawialiśmy przez dłuuuuugi czas.

Wieczorem, gdy wróciłam do domu zastałam rodziców z poważnymi minami.

-O co chodzi- zapytałam.

Mama westchnęła.

-Nie chcieliśmy ci tego wcześniej mówić, ale... Wiesz że twój ojciec jest po rozwodzie?

-No wieeeeem....

-Chodzi o to...że... Twój ojciec miał z tą poprzednią żoną dziecko...i...on ma już 24 lata i ostatnio się z nami skontaktował.

-CO?!!!!!!

-No i on będzie brał niedługo ślub i chce cię poznać. Zareagował tak samo jak się dowiedział ze ma przyrodnią siostrę.

Poszłam do pokoju i rzuciłam się na moje ulubione poduszki:

Dlaczego rodzice mi wcześniej nie powiedzieli? Jaki jest ten mój brat i dlaczego on chce mnie poznać? Echhh, życie jest jak papier toaletowy. Długie, szare i nie muszę mówić do czego.

 

17:20, budyn007
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 października 2014

Przez następne kilka tygodni doprowadziłyśmy nasz układ do perfekcji. W końcu, dzień przed konkursem poszłyśmy zobaczyć listę zapisanych. I wszystkie równocześnie jęknęłyśmy. Różowym pisakiem, na całej kartce było zapisane imię Wendy.

-Beznadzieja- mruknęła Mi.

-Będzie nas dopadać na każdym kroku- powiedziała Rosie.

Jak na zawołanie, pojawiła się Wendy czyli wielka lalka Barbie.

-Co? Zapisałyście się?- zapytała ze słodkim uśmiechem. -Myślałam że owady są za małe żeby zobaczyć, jak one tańczą.

-A ja myślałam że świnie wogóle nie umieją tańczyć- odparowałam.

Ale blondynka tylko machnęła włosami chlastając Adel po twarzy i sobie poszła.

Następnego dnia wszystkie przyszłyśmy do szkoły strasznie zdenerwowane. Przy wejściu zobaczyłyśmy Wendy ze swoją służącą, Lily. Wendy miała na sobie. Wszystkie prawie się porzygałyśmy. Nie będę opisywać jej ubrania ale jej usta były takie:

 

Poszłyśmy do toalety się przebrać., Ja miałam na sobie:

Rosie to:

Miuki to:

A Adel to:

Kiedy wyszłyśmy, zobaczyłyśmy grupę chłopaków a wśród nich Jamesa.

-Umiesz tańczyć- zapytałam jego.

-Nie...ale mnie namówili.

W jego grupie byli jeszcze Dean, Oscar i Bryan. Rozmiawiali teraz z resztą dziewczyn.

-Czemu jesteś taka spięta?- zapytał James.

-A nic...

Nie zdążyłam dokończyć, a on mnie pocałował.

-Na szczęście- uśmiechnął się do otępiałej mnie i poszedł.,

Wtedy poczułam że damy radę.

-Chodźcie- powiedziałam do dziewczyn i wyszłyśmy na scenę.

Wyszłyśmy świetnie. Na koniec miałyśmy owacje na stojąco. Chłopacy też byli nieźli. Wendy okropna.

-Ogłaszam wyniki- oznajmiła pani dyrektor.- 3 miejsce- Wendy Mistage! 2 miejsce -Zespół chłopaków! 1 miejsce zespół dziewczyn!

Byłyśmy tak szczęśliwe jak nigdy. Na podium pani dyrektor wręczyła nam czek na... 1000 dolców!!!

Po wręczeniu nagród podeszli do nas chłopacy. Wszyscy nam bardzo pogratulowali. Bryan podszedł do Rosie, Dean do Miyuki a Oscar do Adel. Nie wiem co im mówili, ale dziewczyny zgodnie pokiwały głowami i się uśmiechnęły. Potem się dowiedziałam.

-Idziemy na poczwórną randkę!!!!!!!!- wykrzyknęła Mi.

17:05, budyn007
Link Dodaj komentarz »

Rano zaspałam. Kiedy się w końcu obudziłam była za dzesięć ósma, a o ósmej memy lekcje. Wstałam szybko i ubrałam sie w:

-Liv Eriksson masz dziesięciominutowe spóźnienie!- zawołała pani Backhand gdy weszłam do klasy.

Usiadłam koło Rosie.

-Jak tam randka?- zapytała szeptem.

-Normalnie- odpowiedziałam również szeptem.

Z sąsiedniej ławki wychyliły się Adel i Mi.

-I jak?- zapytały równocześnie.

Wzniosłam oczy ku niebu.

-Nor-mal-nie.

Po lekcjach podeszłam do tablicy ogłoszeń. Wisiał tam kolorowy plakat oznajmiający że niedługo odbędzie się konkurs najlepszego układu tanecznego w grupach.

-Super...-powiedziałam i od razu pobiegłam do dziewczyn żeby im to powiedzieć.

-Ale ja mam zero kondycji!- zawołała Adel.

-Cicho, poradzisz sobie- powiedziała Miyuki.- Musimy zacząć ćwiczyć już teraz!

Wszystkie się zgodziłyśmy że spotkamy się u Rosie żeby wybrać piosenkę, a potem pójdziemy razem na zakupy.

Spotkałyśmy się nazajutrz. Pokój Rosie wyglądał tak:

Usiadłyśmy przy laptopie. W końcu wybrałyśmy la la la shakiry. Zanim jeszcze wymyśliłyśmy układ poszłyśmy na zakupy. Każda kupiła sobie jakieś fajne ciuchy do tańczenia, a potem wróciłyśmy do swoich domów.

12:09, budyn007
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 października 2014

W dzień randki siedziałam w moim pokoju. Byłam już przygotowana, a była dopiero za dwadzieścia szósta. W końcu zaczęłam chodzić niespokojnie. Ale że miałam na sobie szpilki, robiłam trochę hałasu i mama do mnie weszła.

-Co ty...?

-Upsss...

Nie powiedziałam mamie o randce, więc się chyba zdziwiła widząc mnie w tym:

Takim makijażu:

I takiej fryzurze:

I takich paznokciach:

Otwarła usta, ale zamiast się wkurzyć zareagowała dziwnie.

-Och,Liv! Idziesz na randkę? Z kim? Jest przystojny? Kiedy on przyjdzie?

-O osiemnastej-wycedziłam.

-To już, już, leć na dół!

Niedługo po tym rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyłam. James też był ładnie ubrany. Popatrzył na mnie.

-Ja cię, ślicznie wyglądasz!

Uśmiechnęłam się nieśmiało i poszliśmy. James zaprowadził mnie do takiej restauracji:

Nasz stolik był specjalnie urządzony. Miał złote świeczki o zapachu bzu i złoty brokat. Usiedliśmy i zamówiliśmy desery. James zamówił to:

A ja to:

Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Najpierw śmialiśmy się z Wendy, potem o różnych książkach i filmach aż w końcu tematy nam się skończyły i nastała cisza. W końcu doszliśmy do mojego domu a James stanął przede mną z dziwną miną.

-Chciałbym ci coś dać-powiedział.

Z kieszeni wyjął i dał mi jakieś pudełko w kształcie serca. Otworzyłam je, a środku były one:

-Dzięki, są piękne-powiedziałam.

Przez chwilę się wahałam, ale w końcu pocałowałam go w policzek. Szczerze, myślałam że mnie pocałuje, jak na filmach, ale do tego nie doszło. Uśmiechnął się i poszedł. Wróciłam do domu i ignorując mamę poszłam do pokoju. Przebrałam się w piżamę:

I rozmyślałam w łóżku pijąc kakao. Czego on się spodziewał? Że ja niby jestem jak Wendy? Że musi mieć jakieś pozwolenie?

-Ku*wa, dlaczego on mnie nie pocałował?!- zastanawiałam się głośno.

-Kochanie, jak ty się wyrażasz?!- zawołała mama z sąsiedniego pokoju.

-Ładnie!- krzyknęłam i poszłam spać.

 

21:56, budyn007
Link Dodaj komentarz »

Pewnego dnia szłam samotnie do szafek. Nagle przeszła obok mnie Wendy ,,przypadkiem'' strącając mi wszystkie książki. Pokazałam jej sprośny gest i zaczęłam zbierać. Nagle usłyszałam jakiś głos nad sobą.

-Hej, pomóc ci?

Podniosłam głowę i zobaczyłam Jamesa. Kiwnęłam głową a on mi pomógł.

-Jesteś tu nowa?

-Tak, doszłam w tym roku.

-Nazywam się James Black, pochodzę z Anglii.

Też się przedstawiłam i zaczęliśmy gadać. Potem jednak on musiał iść, a do mnie podeszły Rosie, Mi i Adel.

-Niezły, nie?- zagadnęła Rosie.

-Wcale nie!- próbowałam się bronić, ale Myiuki się roześmiała.

-Daj spokój, to jasne że ci się podoba, a ty jemu.

-Serio? To aż tak widać?

Wszystkie zgodnie pokiwały głowami. Nagle Rosie wlepiła gały w punkt nad naszymi głowami.

-Co...?- zapytałam, ale chwilę później to coś zobaczyłam.

Wendy zarywała do jakiegoś chłopaka. Chwilę później dojrzałam, ze to James. Blondynka stała dziwnie oparta o ścianę, z jedną ręką na biodrze, a drugą zakręcała sobie włosy. Nagle zapytała o coś Jamesa i wyciągnęła telefon (różowy).

-O Boże...ona bierze jego numer telefonu!- zawołała Adele.

W pewnej chwili po prostu poszłam sobie. Nie chciałam patrzeć, jak wymieniają się numerami. James naprawdę mi się podobał. Chwilę później, usłyszałam za sobą kroki. Spodziewałam się ujrzeć dziewczyny, ale to był James.

-Widziałem jak odchodziłaś...-zaczął.

-Super- mruknęłam.

-Ej, nie bądź taka wkurzona. To nie moja mina, że lalka barbie do mnie zarywa.

Chwilę milczeliśmy, a potem oboje zaczęliśmy się śmiać.

-Ale ona ci się nie podoba?- zapytałam podejrzliwie.

-Daj spokój, nie lubię plastiku.

Znowu chwilę gadaliśmy, a potem James zapytał.

-Pójdziesz ze mną na...e...randkę?

-Że...ŻE CO?!

-Proszę, nie każ mi tego drugi raz powtarzać.

-Ok, no...to kiedy?

-Może przyjdę po ciebie o osiemnastej? Znam świetne miejsce, zdziwisz się.

-Ok, to do zobaczenia.

W drodze natknęłam się na dziewczyny. Wszystkie miały niepewne miny. Oczywiście nie wiedziały że pogodziliśmy się z Jamesem.

-Jak ci?- zapytała Myiuki.

-Cudownie- powiedziałam i pobiegłam na przystanek.

20:31, budyn007
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2